
Gdy Witruwiusz zainteresował się proporcjami ciała człowieka, by ustalić kanon piękna, miał już w tym obszarze duże doświadczenie. Z zawodu był konstruktorem i wytwórcą machin bojowych za czasów Juliusza Cezara, które przeważnie służyły do rozczłonkowywania ciał ludzkich. Co prawda dekapitacje i amputacje były chaotyczne, ale wystarczyło to, by poznać proporcje ciała i wyciągnąć wnioski. Przestańmy jednak naigrywać się z Witruwiusza, który naprawdę uważał, że ludzkie ciało zostało określone przez naturę, i że można tę zasadę rozszyfrować. Pisał: „Jeśli rozstawisz nogi w taki sposób, aby twój wzrost obniżył się o 1/14 i rozłożysz uniesione ręce, tak aby środkowe palce znalazły się na wysokości czubka głowy, musisz wiedzieć, że środek rozłożonych kończyn znajdzie się w miejscu pępka, a przestrzeń między nogami będzie trójkątem równobocznym”. Oczywiście tych słów nie pisał Witruwisz od machin, ale architekt, którym też był. Zanotował on wyniki swoich analiz i zilustrował je, wpisując człowieka w kwadrat i okrąg. Analizy znamy – przetrwały, rysunki zaginęły.
Gdy ponad 1400 lat później odkryto jego dzieło, na pomoc w odtworzeniu zaginionych szkiców ruszyli twórcy Renesansu. Wtedy powstał najbardziej znany rysunek Leonarda da Vinci „Człowiek witruwiański”, który był też najbardziej udanym ze wszystkich ówczesnych propozycji.
Inne wyglądały tak:
Rysunek Iacomo znamy w kopii wykonanej przez Leonarda, panowie byli przyjaciółmi. Przedstawiony człowiek został wpisany w kwadrat i okrąg, zgodnie z ideą Witruwiusza, ale chyba nie dość szczęśliwie, gdyż promienie wyznaczające środek okręgu spotykają się powyżej pępka. Jednak to ten rysunek był inspiracją dla Leonarda, którzy dopracował swoją wersję i zaproponował rozwiązanie bardziej przekonujące.
Nieudany jest także rysunek Cesarino, który co prawda wpisał postać w okrąg i kwadrat, promienie zbiegają się w jej pępku, ale mężczyzna ma ogromne dłonie i stopy, bo tylko tak udało się artyście osiągnąć wyznaczony cel. Gdyby przedstawiona postać pochodziła z Podola, wiedzielibyśmy skąd powiedzenie „ma stopę jak podolski złodziej”.
Leonardo znalazł wyjście z problemu. Zaproponował rozwiązanie, w którym mężczyzna wpisany w kwadrat stoi ze złączonymi stopami, jego ręce, dotykające boków figury, rozłożone są poziomo. Inaczej stoi postać wpisana w okrąg: ma uniesione ręce, dotykając go najdłuższymi palcami dłoni – środkowymi. Stoi w rozkroku, stopy wspierając na okręgu. Propozycja da Vinci jest dynamiczna: człowiek może być wpisany w kwadrat lub w koło, ale musi zmienić pozycję. Przy okazji zmienia się środek postaci. W kwadracie przekątne przecinają się w miejscu genitaliów, w kole – promienie zbiegają się w pępku. Dzięki takiemu rozwiązaniu proporcje człowieka pozostały naturalne. Nie ma tu sytuacji podobnej do tej z ilustracji naszego „złodzieja podolskiego”. Człowiek wpisany w figury geometryczne musi być oczywiście człowiekiem idealnym. Ma wzrost równy zasięgowi jego rozłożonych rąk, licząc od koniuszków palców, co odpowiada z kolei długości 8 dłoni, 8 twarzy i 6 stóp. Statystyczne badania, prowadzone w XIX wieku, potwierdziły te proporcje w mężczyzn europejskich. Zresztą każdy może sprawdzić, czy jest idealnym człowiekiem witruwiańskim, symbolem wyidealizowanego piękna. Jeśli nie – to też ładnie.
Mężczyzna na rysunku da Vinci dotyka głową do górnego boku kwadratu. Jedna z koncepcji mówi, że widzimy tu autoportret Leonarda. Jeśli tak, malarz musiał być człowiekiem gniewnym i groźnym, czego dowodzi wyraz twarzy. Postać ma także zaznaczoną muskulaturę, jest pozbawiona zbędnej tkanki. Widocznie człowiekiem idealnym mógł być tylko mężczyzna. Inaczej bowiem Leonardo widział kobiety. Spójrzmy na jego „Ledę z łabędziem” czy chociażby Monę Lizę. Panie nie są muskularne, raczej pulchne, a więc ideał człowieka witruwiańskiego nie zakładał równości.
Leonardo nie miał ambicji naukowych, zresztą – co to miałoby znaczyć w jego czasach. Był ciekawy świata, projektował urządzenia, często zabawki, by sprawić radość możnym zleceniodawcom. W jednym z pism zauważył, że „słońce się nie porusza”, a było to prawie 40 lat przed prezentacją teorii Mikołaja Kopernika papieżowi Klemensowi VII i 50 lat przed publikacją „De revolutionibus orbium coelestium”.
Leonardo analizował proporcje ciała człowieka nie z powodów naukowych, ale dla wiedzy, której potrzebował w realizacji swoich ambicji malarskich. Chciał sprofesjonalizować warsztat malarza, by z rzemieślnika, takiego jak bednarz, kołodziej, cieśla, którym w jego czasach był on i jego koledzy malarze, stać się artystą. Chciał, by malarstwo traktowano nie jak pracę fizyczną, ale jak sztuki wyzwolone: logikę, retorykę, geometrię, muzykę, astronomię. Chciał uznania i wysokiej pozycji społecznej.
Nie tylko kwadrat i okrąg miały wyznaczać proporcje człowieka. W tym samym czasie, co Leonardo, swoją propozycję stworzył Heinrich Cornelius Agrippa, który wpisał postać mężczyzny w pentagram. Co prawda jemu bardziej od człowieka idealnego zależało na człowieku magicznym. Najstarszy znak pentagramu odnaleziono w Babilonii, później zawsze miał wymiar boski. Pierwsi chrześcijanie używali tego znaku do przedstawienia pięciu ran Chrystusa, czasem oznaczał gwiazdę betlejemską. Trudno powiedzieć, co poszło nie tak, ale w czasach inkwizycji pentagram był uważany za symbol diabła czy wręcz synonim czci szatana. Sam znak nazywano „stopą wiedźmy”. Nic więc dziwnego, że propozycja niemieckiego okultysty i astrologa nie znalazła uznania.
Kto był minionego lata na plaży i zobaczył tam wylegującą się beztrosko nadwagę, mógłby pomyśleć, że człowiek idealny nie istnieje. Czy na pewno? Idealność nie jest prawem obiektywnym, ale zależy od przyjętych kryteriów. Dzisiaj nam trudno uznać za piękne kobiety z obrazów Rubensa, ale gdybyśmy zmienili kryteria?
Pomoże w tym Leonardo Fibonacci – średniowieczny włoski matematyk, którego ciąg liczb naturalnych (następna liczba jest sumą dwóch poprzednich) pozwala stworzyć nowy kanon, którego podstawą jest zamiast kwadratu i okręgu – spirala. Gdyby da Vinci miał zilustrować ten nowy kanon, zrobiłby to zapewne tak:
Już widzimy, że zaproponowany kanon człowieka idealnego, który odnaleźliśmy w Internecie, jest bliższy współczesności i bardziej spójny z obserwacjami na plaży. Każdy chciałby być uznany za doskonałego. Dlatego trzeba podziękować Fibonacciemu, który umożliwił stworzenie nowego i współczesnego modelu człowieka idealnego. Przynajmniej piszący te słowa może się chwalić, że mieści się teraz w kanonie, bo do modelu witruwiańskiego jest mu równie daleko jak kwadratowi do spirali.
obejrzał: Salina
Literatura:
E. H. Gombrich, O sztuce, Dom Wydawniczy REBIS, Warszawa 2023
Fernando Corbalan, Złota proporcja. Matematyczny język piękna, RBA
Priya Hemenway, Sekretny kod. Tajemnicza formuła, która rządzi sztuką, przyrodą i nauką, TMC Art
Obejrzane:
Leonardo da Vinci, Człowiek witruwiański, 1490, piórko, atrament i ołówek na papierze, 34 x 24, Gallerie dell’Accademia, Wenecja
Iacomo Andrea, Człowiek witruwiański, kopia narysowana przez Leonarda da Vinci
Cesare Cesarino, Człowiek według Witruwiusza
Heinrich Cornelius Agrippa, Pentagram
Wystąpili:
Leonardo da Vinci (ur. 1452 w Anchiano, zm. 1519 w Clos Luce), włoski, renesansowy malarz, rzeźbiarz, architekt, matematyk, anatom, filozof, muzyk, pisarz.
Cesare Cesarino (ur. 1483, zm. 1543) włoski architekt i malarz renesansowy
Iacomo Andrea (zm. 1500) włoski architekt
Heinrich Cornelius Agrippa (ur. 1486 w Kolonii, zm. 1535 w Grenoble) niemiecki okultysta, astrolog i alchemik.




2 Responses
Mężczyzna Cesarina ma podkręconą męskość – erekcję. Czy człowiek idealny jest z erekcją, bo Leonardo przedstawił go w „stanie spoczynku”. Dla kolegi pytam…
Oczywiście, że idealny jest z erekcją, Leonardo był geniuszem lecz może nie pamiętał o drobiazgu. Nic nie wiadomo aby miał dzieci. Poza tym Cesariny może być reklamą środka na potencję – i bez towarzystwa kobiety będziesz non stop ideałem.
Poza tym wszystko to ciekawe, szczególnie pentagram jakoś przykuwa uwagę, ale szkoda, że nikt nie pokusił się o pokazanie kobiety, tej ładniejszej części Ziemian. Oczywiście nie wg. wzoru Fibonacciego.