
Dariusz Miliński, Chłopiec i niebieski koń, 2006, olej na płótnie, 30 x 30, własność prywatna.
Gdy Kuźma Pietrow – Wodkin malował „Kąpiel czerwonego konia”, świat sztuki był w samym środku awangardy – kierunku, który brał na widelec nowoczesność. Koń czerwony w przyrodzie nie istnieje, dlatego możemy uznać, że ten na obrazie pochodzi z innego wymiaru, z jaźni autora, który próbuje poszerzyć możliwość postrzegania świata. Nagi chłopiec jest nim samym: niewinnym, bez jakiegokolwiek doświadczenia podróżnikiem, penetrującym odmienne rzeczywistości.
Czerwony koń, nagi chłopiec i woda życia, w której hasają tacy, jak on, bez grzechu pierworodnego, skoro nie dostrzegają swojej nagości. Dopiero po zjedzeniu owocu z drzewa wiadomości Ewa i Adam dostrzegli swoją nagość. Nasz jeździec takiego owocu na pewno nie zjadł, bo nagość mu nie przeszkadza. Jego młode, szczupłe ciało mówi, że w ogóle niewiele jadł. Jak to w czasach dzieciństwa. Zestawiając rosyjsko brzmiące nazwisko malarza z czerwienią konia, aż chciałoby się napisać o profetycznym ostrzeżeniu przed czerwoną zarazą, a może przeciwnie – przed nadchodzącymi, pełnymi nadziei i sprawiedliwości, przynajmniej w zapowiedziach, czasami. Ale obraz powstał w 1912 roku więc nie – nie idźmy tą drogą.
Podobno w pierwszym zamyśle koń miał być gniady, czyli jasnobrązowy, z czarną grzywą i czarnym ogonem, później pod wpływem nowogrodzkich ikon stał się czerwony. Dziś nie wiemy, ale i nie ma znaczenia, jakie powody kierowały pędzlem malarza. Koń czerwony pozostał, rozsławił się w świecie, znalazł w tytule, i wywołał dyskusję, do której stanął polski malarz Dariusz Miliński. O innych nie wiemy.
Jego obraz „Chłopiec i niebieski koń” nie jest tylko aluzją do dzieła Pietrowa – Wodkina, ale jego powtórzeniem, prawie kopią: taki sam koń, ta sama uzda, i chłopiec w tej samej pozycji. Jakby Miliński kopiował Pietrowa – Wodkina, a dopiero później naniósł swoje zmiany. Wybrał taką drogę, ale też od razu wywołał wątpliwości: skoro w przyrodzie nie istnieją czerwone konie, tak niebieskich nie ma tym bardziej. To dlaczego koń jest niebieski?
Odpowiedzi szukajmy w planie dalszym obrazów. U Rosjanina widzimy staw, pławione konie, plażę z różowym piaskiem i zielone krzewy. U Polaka – przestworze, niebo z chmurami, barwionymi słońcem w żółcie i czerwienie. Czerwony koń galopuje przez wodę, rozbryzgując ją na boki i tworząc małe tsunami. Niebieski koń unosi się.
Czerwony koń to galop przez rzeczywistość, rozchlapywaną imaginacją twórczą malarza, to poszerzanie świata o elementy nieistniejące, o czerwone konie i różowe plaże. Czy świat z nimi jest piękniejszy, doskonalszy i oczekiwany? Oczywiście, bo dlaczego nie? Zawsze czekamy na cud. Lepiej mieć wyimaginowanego czerwonego konia na różowej plaży, niż absolutnie serio w szarym życiu szarego konia, na szarej plaży.
Świat Pietrowa – Wodkina jest bardziej pożądany niż realny, a poprawianie Pana Boga jest zasadniczym zadaniem artystów. Pan stworzył świat w sześć dni, nie na wszystko miał czas, nie dopieścił każdego szczegółu, ale my nie mamy mu tego za złe, bo i tak, to co stworzył, jest oszałamiające. Artyści mimo to mają pole do popisu. Pan stworzył świat kulisty, artyści mogą próbować stworzyć go – popuśćmy wodze fantazji – w postaci na przykład graniastosłupa (piękny długi wyraz i rzadko używany) lub bezkształtnej. Ale po co? Lepiej poświęcić czas na niedociągnięcia Pana, na czerwone konie i różowy piasek plaży, na jednorożce.
Lub na niebieskiego konia i barwione słońcem chmury. Bo to ten koń i jego jeździec są intrygujący. Chłopiec trzyma pióro – narzędzie służące do pisania. Po co jeźdźcowi taki artefakt? Jest on jednak niezbędny, bo to on unosi konia i chłopca w chmurach, on sprawia, że ich misja ma sens. Pióro związane ze światem ptaków symbolizuje żywioł powietrza. Dzięki niemu smutny chłopiec nie dosiada zwykłego konia, nawet jeśli jest on niebieski, ale umieścił się na grzbiecie najprawdziwszego pegaza, symbolu natchnienia poetyckiego. Chłopiec trzyma pióro, które kojarzy się ze słowem, od którego – jak wiemy – wszystko się zaczęło.
Pegaz kopytem wybił źródło natchnienia. Bez niego nie mogą tworzyć, a więc i istnieć, artyści. Dlatego niebieski koń szybuje przez przestworza, niosąc na swoim grzbiecie skromnie ubranego poetę.
Chłopiec na czerwonym koniu epatuje swoją nagością, doskonałym ciałem, brakiem zarostu i ułożoną fryzurą. Jest szlacheckim dzieckiem, chłopcem z dworu lub pałacu, ale jest realny, nawet jeśli jego koń pochodzi ze świata sztuki.
Chłopiec na niebieskim koniu szybuje w chmurach. Trochę zaniedbany, bo nie szata jest najważniejsza, podąża za natchnieniem do nieba, gdzie rodzi się sztuka, i trafi każdy, kto z nią obcuje. Prowadzi go jego niebieski – niebiański koń. Ot, co!
obejrzał: Salina
Literatura:
Juan Eduardo Crilot, Słownik symboli, Wydawnictwo Znak, Kraków 2000
Obejrzane:
Kuźma Pietrow – Wodkin, Kąpiel czerwonego konia, 1912, olej na płótnie, 160 x 186, Galeria Tretiakowska, Moskwa.
Dariusz Miliński, Chłopiec i niebieski koń, 2006, olej na płótnie, 30 x 30, własność prywatna.
Wystąpili:
Kuźma Pietrow – Wodkin (ur. 1878 w Chwałyńsku, zm. 1939 w Leningradzie), rosyjski malarz i grafik, przedstawiciel symbolizmu.
Dariusz Miliński (ur. 1957 w Cieplicach Śląskich – Zdroju), polski malarz, twórca plakatów i scenograf.



